Policyjni wywiadowcy z katowickiego oddziału prewencji ujawnili dwóch chłopców, którzy w nocy spacerowali po Zabrzu. Jak się okazało wymknęli się z domu, kiedy ich mama spała, bo chcieli pooglądać jeże. Chłopcy cali i zdrowi w towarzystwie policjantów wrócili do domu.

zdjęcie kolorowe: noc, jeż na trawie

Do nietypowej interwencji policyjnych wywiadowców z katowickiego oddziału prewencji doszło w zabrzańskiej dzielnicy Mikulczyce. Tuż przed północą, patrolując nieoznakowanym radiowozem ul. Tarnopolską, policjanci zauważyli dwóch chłopców chowających się za samochodami. Na widok podjeżdżającego samochodu chłopcy zaczęli uciekać. Kiedy funkcjonariusze zawołali do nich, że są policjantami, młodociani zatrzymali się. Chłopcy w wieku 10 i 13 lat tłumaczyli swoją obecność na ulicy tym, że nocowali u kolegi, ale jego mama w pewnym momencie wyprosiła ich z mieszkania. Policjanci postanowili odwieźć dzieci do domu. Kiedy zapukali do drzwi mieszkania, otwarła im 33-letnia zaspana matka. Na pytanie o synów, kobieta poinformowała policjantów, że śpią w swoich łóżkach. Na dowód swoich słów zaprosiła mundurowych do pokoju synów i pokazała łóżka. Faktycznie, pod kołdrami była zarysowana postać, ale kiedy kobieta odsłoniła posłanie, okazało się, że w łóżku były tylko zwinięte poduszki. Kobieta była bardzo zdziwiona i zdenerwowana całą sytuacją. W rozmowie chłopcy przyznali przed matką, że w nocy, kiedy ona już zasnęła, wymknęli się z mieszkania, bo chcieli pooglądać jeże. Na szczęście cała historia zakończyła się szczęśliwie, a kobieta zobowiązała się bardzie pilnować swoich synów.

zdjęcie kolorowe: noc, jeż na trawie