Górnik coraz bliżej prywatnych rąk. Zabrze kończy trudną układankę

Górnik coraz bliżej prywatnych rąk. Zabrze kończy trudną układankę

FOT. Urząd Miejski w Zabrzu

W Zabrzu sprawa Górnika doszła do momentu, w którym o wszystkim zadecydują już tylko formalne zgody. Po miesiącach rozmów na placu boju został jeden inwestor, a komplet dokumentów trafił do Rady Miasta. Stawka jest większa niż sama sprzedaż akcji – chodzi o finansowy oddech klubu i o to, by nie stracił zabrzańskiej twarzy. Teraz każdy kolejny podpis ma znaczenie, bo bez niego finał nadal pozostanie tylko blisko.

  • Ostatnie zgody mają domknąć sprzedaż akcji
  • Podolski zostaje przy stole i bierze też długi
  • Trzy wyceny przeciągnęły prywatyzację przez miesiące

Ostatnie zgody mają domknąć sprzedaż akcji

Miasto zakończyło negocjacje dotyczące prywatyzacji Górnika Zabrze i przygotowało pełen pakiet dokumentów związanych ze sprzedażą akcji. Trafiły one już do Rady Miasta, która musi wyrazić zgodę na cały proces. Swoje formalne „tak” ma jeszcze dać także Rada Nadzorcza klubu, zatwierdzając przygotowaną dokumentację.

Dopiero po przejściu tych etapów będzie można podpisać umowy. W tle pozostaje najważniejszy cel całej operacji – stabilniejsze finanse i zachowanie śląskiego, zabrzańskiego charakteru klubu, który od lat jest jednym z najmocniejszych symboli miasta.

„W ramach tego postępowania pozostał jeden inwestor – Lukas Podolski i jego firma. To on podtrzymał ofertę do samego końca”.

Podolski zostaje przy stole i bierze też długi

Jak poinformował prezydent Zabrza Kamil Żbikowski, po kilkumiesięcznych rozmowach przy ofercie został już tylko Lukas Podolski i jego spółka LP Holding. To właśnie z tym podmiotem mają zostać zawarte umowy prywatyzacyjne. W praktyce oznacza to przejęcie pełnej odpowiedzialności za bieżące funkcjonowanie Górnika, wraz z obecnym zadłużeniem i dalszym finansowaniem działalności.

Nowy właściciel ma też regularnie dokapitalizowywać spółkę kwotą kilku milionów złotych rocznie. Dla klubu to ważne, bo daje szansę na większy spokój w codziennym prowadzeniu spraw i pozwala mocniej skupić się na sportowej rywalizacji, a nie na gaszeniu kolejnych pożarów finansowych.

Zabrze zabezpieczyło przy tym kilka istotnych spraw. Klub ma zachować nazwę, herb i siedzibę w mieście, a samorząd pozostanie przy złotej akcji oraz swoim przedstawicielu w radzie nadzorczej. To istotny hamulec bezpieczeństwa. Górnik ma się zmieniać, ale bez wyrywania go z miejsca, z którym jest związany od dekad.

„Nowy właściciel nie będzie mógł zmienić nazwy ani herbu klubu, nie będzie też mógł przenieść jego siedziby poza nasze miasto”.

Trzy wyceny przeciągnęły prywatyzację przez miesiące

Jednym z najtrudniejszych punktów całego procesu była wycena spółki. W ostatnich dwóch latach przygotowano aż trzy różne wersje, a ta środkowa, sporządzona jeszcze za poprzedniej kadencji, wzbudziła najwięcej wątpliwości. Prezydent Zabrza ocenił, że oparto ją na przesłankach, które nie były dla niego w pełni zrozumiałe, a do wartości spółki włączano także elementy niebędące bezpośrednio jej majątkiem. To wymusiło dodatkowe opinie prawne i analizy ekonomiczne.

Według Żbikowskiego tamta wycena w praktyce zatrzymała całą operację. Żaden z potencjalnych inwestorów, także Podolski, nie był gotów zgodzić się na ceny zapisane w tym wariancie. Miasto musiało więc szukać nowej drogi, bo bez niej prywatyzacja ugrzęzłaby na dobre.

Ostateczną wycenę przygotowano już z uwzględnieniem sportowego sukcesu Górnika, w tym zdobycia Pucharu Polski. Jednocześnie miasto podkreśla, że wszystkie bieżące zobowiązania pozostaną w spółce, bo to ona jest odrębnym podmiotem i samodzielnie prowadzi swoje finanse. Pełniejszy obraz zadłużenia mają pokazać sprawozdania finansowe za 2025 rok.

Osobno stoją jeszcze historyczne zobowiązania przejęte przez samorząd w 2010 roku, związane z finansowaniem nabycia akcji w dawnej formule odsprzedaży z odkupem. Miasto spłaciło już ponad 23,9 mln zł, a do uregulowania pozostaje jeszcze blisko 22 mln zł.

Po sprzedaży akcji samorząd chce skupić się na utrzymaniu infrastruktury sportowej. Za korzystanie ze stadionu i obiektów, na których trenują Akademia Górnika i inne zabrzańskie kluby dziecięce oraz młodzieżowe, trzeba będzie płacić. Władze miasta liczą jednak, że prywatny właściciel będzie działał sprawniej, łatwiej znajdzie sponsorów i dołoży brakującą energię do odbudowy klubu od strony sportowej i finansowej.

na podstawie: UM Zabrze.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski w Zabrzu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.