Jedno zdanie w sieci może skończyć się zarzutem karnym

Jedno zdanie w sieci może skończyć się zarzutem karnym

Wyzwiska, groźby i uporczywe wiadomości nie zawsze kończą się na usunięciu komentarza. Internetowy hejt może naruszać przepisy Kodeksu karnego, a sprawca może odpowiadać za stalking, zniesławienie, znieważenie albo groźbę karalną.

Hejt jest szerokim określeniem agresywnych i nienawistnych zachowań w sieci. Obelgi, przekleństwa, życzenia śmierci czy publiczne upokarzanie mogą jednak przekroczyć granicę i wypełnić znamiona czynu zabronionego.

W wielu takich sprawach ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego. Oznacza to, że osoba zaatakowana musi podjąć działania prawne, między innymi złożyć prywatny akt oskarżenia. Brak reakcji może utwierdzić sprawcę w przekonaniu, że w internecie pozostaje bezkarny.

Szczególnej uwagi wymagają przypadki, w których ofiarą ataków jest dziecko. Drwiny, upokorzenia i długotrwałe nękanie mogą przerosnąć młodą osobę, która nie potrafi jeszcze skutecznie się bronić. Rodzice i pedagodzy powinni reagować na sygnały o takim dręczeniu, zamiast traktować je jako zwykły konflikt między rówieśnikami.

Stalking, opisany w art. 190a Kodeksu karnego, obejmuje uporczywe nękanie, które wywołuje uzasadnione poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia albo poważnie narusza prywatność. Przepis dotyczy także podszywania się pod inną osobę i wykorzystywania jej wizerunku lub danych w celu wyrządzenia szkody osobistej albo majątkowej. Za takie przestępstwo grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Jeśli następstwem nękania jest próba odebrania sobie życia przez pokrzywdzonego, kara wynosi od 2 do 12 lat więzienia.

Art. 207 Kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność za fizyczne lub psychiczne znęcanie się nad osobą najbliższą albo osobą pozostającą w zależności od sprawcy. W przypadku znęcania się nad osobą nieporadną ze względu na wiek, stan psychiczny lub fizyczny kara może wynieść od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Szczególne okrucieństwo podnosi zagrożenie karą do 10 lat, a targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie może oznaczać karę od 2 do 12 lat więzienia.

Groźba karalna z art. 190 Kodeksu karnego zachodzi wtedy, gdy sprawca grozi popełnieniem przestępstwa na szkodę innej osoby lub jej najbliższych, a groźba wzbudza uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona. Sprawcy grozi grzywna, ograniczenie wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności. To przestępstwo jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego.

Art. 212 Kodeksu karnego dotyczy zniesławienia. Chodzi o przypisywanie osobie, grupie, instytucji lub firmie takiego postępowania albo właściwości, które mogą narazić ją na utratę zaufania lub poniżyć w opinii publicznej. Za zniesławienie w środkach masowego komunikowania grozi grzywna, ograniczenie wolności albo do roku pozbawienia wolności. Sąd może również orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego lub wskazany cel społeczny.

Znieważenie opisuje art. 216 Kodeksu karnego. Odpowiedzialność może dotyczyć zarówno obelgi wypowiedzianej w obecności pokrzywdzonego, jak i opublikowanej publicznie lub przekazanej w taki sposób, aby do niego dotarła. Za znieważenie za pomocą środków masowego komunikowania grozi grzywna, ograniczenie wolności albo do roku pozbawienia wolności. Sprawa jest co do zasady prowadzona z oskarżenia prywatnego.

Publiczne znieważenie osoby lub grupy z powodu narodowości, pochodzenia etnicznego, rasy, wyznania albo bezwyznaniowości może zostać zakwalifikowane z art. 257 Kodeksu karnego. Ten przepis przewiduje do 3 lat pozbawienia wolności. Taką samą podstawę może stanowić naruszenie nietykalności cielesnej z tych powodów.

Nie każde agresywne zachowanie w internecie będzie przestępstwem. Złośliwe niepokojenie lub celowe wprowadzanie innej osoby w błąd może jednak zostać uznane za wykroczenie z art. 107 Kodeksu wykroczeń. Grozi za to ograniczenie wolności, grzywna do 1500 złotych albo nagana.

To nie jest internetowa błahostka, lecz prosta droga od obraźliwego wpisu do realnej krzywdy i postępowania karnego. Ekran nie zasłania sprawcy przed odpowiedzialnością, a publikowane treści pozostawiają ślad, który może stać się dowodem.

na podstawie: KMP w Zabrzu.