Wypalanie traw zamienia się w pożar w kilka minut - kary są dotkliwe

FOT. Policja Zabrze
Sucha łąka, jedna iskra i dym, który potrafi odciąć widoczność na drodze - tak zaczyna się scenariusz, który co roku wraca na przełomie zimy i wiosny. Wypalanie traw, trzcinowisk i pozostałości po zeszłorocznych zbiorach nie tylko niszczy ziemię, ale też stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo ludzi, zwierząt i okolicznych zabudowań. Gdy ogień wymknie się spod kontroli, na miejsce muszą wchodzić jednostki Państwowej Straży Pożarnej.
Ryzyko jest duże już na starcie, a później rośnie z każdą minutą. Wystarczy zmiana kierunku wiatru, nieuwaga albo trudny teren, by niewielki ogień przerodził się w pożar, którego nie da się opanować bez wsparcia strażaków. Na takim wypalisku giną zwierzęta, a gleba po wszystkim staje się jałowa. Dym potrafi też stworzyć zagrożenie na drodze, bo nagle ogranicza widoczność kierowcom i pieszym.
Policja reaguje na takie zdarzenia z urzędu i przypomina, że to nie jest „porządkowanie terenu”, tylko łamanie prawa. W tle pojawia się powołanie się na kodeks i ustawy - od Ustawy o Policji, przez ustawę o ochronie przyrody, po Kodeks wykroczeń i Kodeks karny. Zgodnie z przywołanymi przepisami zakazane jest wypalanie łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych, trzcinowisk i szuwarów.
„zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów”
Za takie działanie grozi wymierzona kara aresztu od 5 do 30 dni, grzywny od 20 do 5000 zł albo nagany. W poważniejszych sytuacjach wchodzi w grę art. 163 Kodeksu karnego, czyli sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. Wtedy sankcja sięga od roku do 10 lat więzienia, a jeśli skutkiem jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, kara rośnie do 2 do 12 lat. Przy zniszczeniach w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach obowiązuje też art. 181 Kodeksu karnego, z zagrożeniem do 5 lat pozbawienia wolności.
To jeden z tych procederów, które wyglądają na błahy nawyk, a potrafią w kilka chwil zamienić się w poważną akcję straży pożarnej i policyjne czynności. Wypalanie traw nie kończy się na ogniu - zostawia po sobie straty, zagrożenie i konsekwencje, których sprawcy często nie biorą pod uwagę.
„Za większość pożarów traw i nieużytków rolnych odpowiedzialny jest człowiek”
„Widzisz pożar?”
„Alarmuj! Reaguj!”
„Dzwoń pod numer alarmowy 112!”
na podstawie: Policja Zabrze.
Autor: krystian
