[PIŁKA NOŻNA] Puchar Polski – finał: Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 2:0. Zabrzanie po 54 latach znów z trofeum

[PIŁKA NOŻNA] Puchar Polski – finał: Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 2:0. Zabrzanie po 54 latach znów z trofeum

Górnik Zabrze wygrał z Rakowem Częstochowa 2:0 i sięgnął po Puchar Polski, a na PGE Narodowym w Warszawie formalnie wystąpił w roli gospodarza. Po golach w 32. i 65. minucie zabrzanie zamknęli finał w swoim stylu: skutecznie, dojrzale i bez oddawania inicjatywy rywalowi. To pierwszy pucharowy triumf Górnika od 1972 roku, więc dla kibiców z Zabrza to wieczór, który zapisze się w pamięci na lata.

Pierwszy cios Massimo, potem coraz pewniejszy Górnik

Finał zaczął się ostrożnie, bo stawka była ogromna, ale z czasem to Górnik zaczął wyglądać coraz pewniej. Zabrzanie nie potrzebowali wielu okazji, żeby zadać pierwszy cios. W 32. minucie do siatki trafił R. Massimo, a jego gol ustawił mecz pod gospodarzy. Raków miał momenty, próbował szukać odpowiedzi, ale nie był w stanie złapać takiego rytmu, który naprawdę zagroziłby zabrzanom.

Po przerwie częstochowianie chcieli ruszyć mocniej, co widać było choćby po zmianach i większej liczbie pojedynków w środku pola, ale Górnik nie dał się zepchnąć z własnego planu. Zabrzanie grali cierpliwie, nie panikowali i z każdą kolejną minutą coraz wyraźniej kontrolowali przebieg finału. Właśnie w takich meczach widać dojrzałość drużyny, która wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy po prostu przeczekać napór rywala.

Chłan dopełnił dzieła, a końcówka przyniosła nerwy

Kluczowy moment przyszedł w 65. minucie. Maksym Chłan podwyższył na 2:0 i praktycznie postawił kropkę nad i. To trafienie miało dodatkowy ciężar, bo właśnie Chłan wrócił do finału z mocnym akcentem po tym, jak wcześniej w ćwierćfinale z Lechem zobaczył czerwoną kartkę. Tym razem odpowiedział najlepiej, jak mógł – golem w meczu o trofeum.

Raków do końca szukał choćby kontaktu, ale Górnik trzymał szyki i nie pozwalał, by finał wymknął się spod kontroli. W końcówce zrobiło się jeszcze nerwowo, bo Jonatan Brunes został wyrzucony z boiska po faulu na Łukaszu Podolskim. To tylko podkreśliło frustrację częstochowian, którzy nie potrafili już odwrócić losów spotkania. Po ostatnim gwizdku z obozu Rakowa padło zresztą szczere przyznanie, że Górnik był tego dnia lepszy i zasłużył na zwycięstwo.

Dla Zabrza to coś więcej niż jeden wygrany finał. To symboliczny powrót na szczyt po 54 latach i mocny sygnał dla całej piłkarskiej Polski, że Górnik znów potrafi sięgać po wielkie rzeczy. A dla kibiców z naszego miasta i regionu pozostaje najprostsza i najpiękniejsza konkluzja: czekali długo, ale warto było.

Górnik ZabrzeStatystykaRaków Częstochowa
2Gole0